Wiara

Ogień i Wiatr…

…i upał, kurz, zmęczenie, wielka radość i oczyszczający płacz – wszystko podczas tegorocznej Lednicy modlącej się w imię Ducha Świętego.

To było już dziewiętnaste spotkanie i trzecie przygotowujące młodych do przyszłorocznego jubileuszu chrztu Polski. Po modlitwie w imię Ojca, a później Syna, Lednica wzywała Ducha Świętego. I oby to nie było wezwanie jednorazowe w życiu młodych. Duch Święty jest przecież ich wielkim Przyjacielem, jest – jak mówił prymas Polski abp Wojciech Polak – Świętym niepokojem, który nie pozwala uciszyć prawdy w ludzkim sercu i przypomina, że wszystkie sprawy na niebie i na ziemi sprowadzają się ostatecznie do miłości.

Bez wytchnienia
W tym roku Pan Bóg nie poskąpił słońca. Niebo bez jednej chmury rozciągało się nad Polami Lednickimi jak okiem sięgnąć. Ci, którzy przyjechali wczesnym rankiem, wykazali się niemałym heroizmem, czekając na wieczór w swoich sektorach. Niektóre grupy zahaczyły o Gniezno. W tamtejszej katedrze, jak co roku, odbyła się Jutrznia Lednicka ze śpiewami i modlitwą przy grobie św. Wojciecha. Po nabożeństwie trumienkę z relikwiami męczennika dominikanie zapakowali do samochodu i zawieźli na Lednicę, gdzie Patron Polski spoglądał na młodych spod Bramy Ryby. – Cały rok tu na was czekam! To jest wasz dom! – wołał co jakiś czas organizator lednickich spotkań o. Jan Góra OP. A na polach trwał nieustanny ruch, a w nim jak wyspy ciszy kapłani spowiadający młodych bez konfesjonału, z podwiniętymi rękawami sutann, w kapeluszach i czapkach z daszkiem dla ochrony przed słońcem.
W Godzinie Miłosierdzia wszystkich zjednoczyła Koronka. O szukaniu Boga mówił bp Edward Dajczak, a o Duchu Świętym o. Jacek Salij. Po godz. 17.00 Drogą III Tysiąclecia ruszyła pierwsza otwierająca spotkanie procesja. Bez wytchnienia śpiewali Siewcy Lednicy, tańczyli tancerze, a wraz z nimi morze głów i rąk na polach. Co chwilę działo się coś nowego – Bractwo Kurkowe strzelało z armaty, na spadochronie z ziemią z Jerozolimy skakał płk Krzysztof Szopiński, a siostry misjonarki Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej pozdrawiały flagami z różnych zakątów świata. I jeszcze ziemię młodzi ucałowali – tak jak to czynił zawsze podczas swoich pielgrzymek św. Jan Paweł II. A potem rozsypali tę, którą przywieźli w woreczkach ze swoich rodzinnych stron. Właśnie Ziemia była bohaterką pierwszej części lednickiego spotkania, a po niej Woda – woda żywa, o której Jezus mówił Samarytance przy studni. I jeszcze nie odpoczęli po wielogodzinnym biegu maratończycy z Poznania, którzy przynieśli na Lednicę ogień spod Poznańskich Krzyży, gdy Drogą III Tysiąclecia w kłębach dymów z kadzielnic ruszyła kolejna procesja – ceremoniarzy, kapłanów i biskupów. Na polach rozpoczynała się Msza św.

Czy nie tego chcecie?
Eucharystii przewodniczył metropolita poznański abp Stanisław Gądecki, a słowo do młodych powiedział prymas Polski abp Wojciech Polak. – Chcielibyśmy wziąć stąd moc do walki z własnymi słabościami, pozostać wiernymi w wyborze Chrystusa, nie bać się wyciągnąć szczerze dłoni w kierunku drugiego, pokochać prawdę, nie stracić nadziei. Tak, to wszystko jest możliwe, ale tylko w imię Ducha Świętego! – wołał prymas. – Tylko wówczas, gdy zwrócimy się do Niego po imieniu, gdy On sam nas napełni, gdy zaufamy Jemu bardziej niż sobie. Tylko w imię Ducha Świętego możliwa jest prawdziwa przyjaźń, wspólne dorastanie, a nie tylko spędzanie wolnego czasu razem. Czy nie za tym tęsknimy? – pytał. Tylko w imię Ducha możemy usłyszeć zaproszenie do małżeństwa, a w nim uczyć się prawdziwego daru, nie zadowalać się przeciętnością, ale zapragnąć świętości. Czy nie tego szukacie? Tylko w imię Ducha – mówił dalej – można przyjąć powołanie do kapłaństwa, odpowiedzieć na wezwanie do życia konsekrowanego i pokazać miłosiernie oblicze Boga tym, którzy już w nic nie wierzą. Czyż może być coś piękniejszego? W imię Ducha Świętego kochać, przebaczać, powracać i rozdawać – wołał. – Duch Święty nie tyle chce, abyśmy wiele o Nim mówili, ile raczej byśmy z Nim przebywali. Przywołujmy Go więc z ufnością, aby w Swojej mądrości kierował naszymi krokami, aby w Swojej mocy pomógł nam wytrwać na właściwych drogach. Kiedy zbłądzimy, niech będzie ogniem, który ogrzeje, zapali i pozwoli powrócić, niech będzie wichrem, który pomoże powstać i pójść dalej – wołał do młodych prymas, a później, po Mszy św., wraz z biskupami udzielał Jego mocy, nakładając dłonie na głowy kapłanów, a oni uczynili to samo, idąc do sektorów i błogosławiąc uczestników spotkania.

Odwagi!
O zmierzchu na Polach Lednickich rozpoczęło się Nabożeństwo Ognia. Z Ostrowa Lednickiego, gdzie w prastarym pallatium modlili się nasi przodkowie, wypłynęła łódź z ogniem symbolizującym płomień wiary młodych – ten płomień, który płonie w polskim narodzie nieprzerwanie od tysiąca z górą lat. Ojciec Paweł Kozacki OP, prowincjał polskich dominikanów, przekazał go najpierw abp. Wojciechowi Polakowi, a prymas kolejno grupom apostolskim młodzieży, które przyjmując pochodnię, modliły się o tak potrzebne dary Ducha Świętego. A papież Franciszek w specjalnym pozdrowieniu prosił, aby młodzi otworzyli na nie swoje serca, bo przecież życie ucznia Jezusa nie może być puste, nijakie, bez celu. – Przyjmijcie Ducha Świętego jako szczególnego Gościa, napełnijcie wasze serca Jego obecnością. Proście, by codziennie Wam towarzyszył w pracy, w nauce, w modlitwie, w podejmowaniu decyzji, w pokonywaniu siebie i czynieniu dobra. Bądźcie mężni Jego mocą. Z Nim przemieniajcie świat. To Duch Święty daje prawdziwe życie, leczy naszą samotność, nieustannie nam towarzyszy i prowadzi. Dojrzewajcie do pełni takiego życia, do pełni miłości. Bierzcie za nie odpowiedzialność, nie poprzestając na pozorach. Przyjmijcie Ducha Pocieszyciela, jak w dniu bierzmowania. Otwórzcie serca na Jego świętość i moc. Niech On umocni waszą wiarę, nadzieję, prowadzi ku dojrzałej i odpowiedzialnej miłości, która jest mocniejsza niż śmierć. Niech pomaga wam podejmować, na tym naszym etapie dziejów, wielki dialog z Bogiem, z człowiekiem i ze światem. Pełni mocy Ducha Świętego idźcie tam, gdzie On was pośle. Odwagi! – mówił młodym Ojciec Święty, a Pola Lednickie zasnuł biały dym – rozpoczęło się nabożeństwo Wiatru. W procesji zakonów zaprezentowało się bogactwo i różnorodność życia konsekrowanego. A później zaległa cisza. Godzinę przed północą młodzież adorowała Najświętszy Sakrament, a potem po raz kolejny wybrała Chrystusa na swojego Pana przechodząc długo w noc przez Bramę Rybę.

Źródło:
Przewodnik katolicki

Bernadeta Kruszyk

Bernadeta Kruszyk

Poprzedni

Bunt satrapów

Następny

Himalaje cierpienia

Jeszcze nie ma komentarzy. Napisz pierwszy!

Napisz komentarz